-Kate,słonko! Chodź na śniadanie,zaraz wyjeżdżamy.
No tak... To dziś mamy jechać do prawnika. Zeskoczyłam szybko z łóżka i pobiegłam do łazienki. Umyłam zęby i rozczesałam swoje gęste,kasztanowe włosy. Prędko przemyłam twarz i ubrałam się w to :
Zeszłam na śniadanie. Szybko wsunęłam dwa tosty i w drodze do samochodu znowu pogrążyłam się w myślach... STOP! Może zacznę od początku. A więc...
Jestem Kate. Piętnastoletnia dziewczyna chodząca do 2 gimnazjum i kochająca muzykę... Samouk ze mnie. Pasją do wiolonczeli zaraziła mnie moja mama. Moich rodziców nie było stać na instrument z prawdziwego zdarzenia ,więc gram na starym rupieciu z domu kultury. Moja mama zmarła tydzień temu. NIE SILCIE SIĘ NA LITOŚĆ! Nie potrzebuję jej. Wbrew pozorom ,gdy umiera ktoś bliski nie od razu czuje się totalną rozpacz. Na początku jest tylko pustka. Pustka która zżera cię od środka nie pozostawia nic po sobie. Mama była dobrym człowiekiem. Mogłam zawszę na nią liczyć i wiedziałam,że mogę do niej przyjść o każdej porze,i z byle jakim problemem. Nie wiem czym sobie zasłużyłam,żeby stracić najukochańszą mi osobę. Nie zrozumcie mnie źle. Kocham mojego tatę i jestem mu bezgranicznie wdzięczna za to że jest przy mnie,i że mnie nie zostawił. Jednak wiem,że on nie będzie mi umiał odpowiedzieć na pytania,choćby nawet typu "Co mam zrobić gdy koleżanka się na mnie obraziła"... Dziś wypadają moje 15 urodziny i dzień,który prawdopodobnie zapamiętam do końca życia. Właśnie wsiadam do samochodu i jedziemy z tatą do prawnika odebrać spadek po mamie. Pewnie wydaje się wam to co najmniej dziwne,że w tak krótkim czasie po śmierci mamy można już odebrać spadek. Jednak mama nie miała dużo... Teraz obeszło się bez jeżdżenia po sądach. Wystarczy pojechać do prawnika,odczytać testament i podzielić spadek pomiędzy mnie,tatę,ciocię,wujka i babcię. To tak banalnie brzmi! Jednak czuję,że nie obejdzie się bez łez...
Witajcie :* Oto pojawia się rozdział I :) Dzięki za uwagę :P
#SmilE