wtorek, 15 marca 2016

Rozdział II

Właśnie dojechaliśmy na miejsce.Znów pogrążyłam się w myślach.Ostatnio bardzo często to robiłam...Nic na to nie mogłam poradzić.Boję się ,że jak już z tamtąd wyjdę już nic nigdy nie będzie tak samo.
-Kate...Słyszysz mnie?
-Ta....k. Mówiłeś coś tato ?
-Właśnie Ci powiedziałem,że ciocia się troszkę spóźni...
-Ehem . Ok. Idziemy ?
Weszliśmy ogromnymi drzwiami do budynku.Pozytywnie przeszliśmy kontrolę i ruszyliśmy w stronę windy.Wjechaliśmy na trzecie piętro do pokoju nr 201. Niepewnie zapukałam w drzwi. Prawnik siedział za biurkiem. Nie powiem-wyglądał dość śmiesznie w garniturze i okularami przypominającymi denka od butelki.Usiedliśmy do ławy.
-Myślę,że moglibyśmy zacząć wcześniej,ponieważ szwagierka troszkę się spóźni...
-Mhm.przykro mi ale wszyscy muszą być obecni przy odczytaniu testamentu...
Jak to ciocia zawsze ze świetnym wyczuciem czasu z wielką gracją wparowała do gabinetu.Byliśmy już w komplecie.Adwokat odczytywał testament.

Testament
Ja Elisa Rolen-Cost ur. 19 maja 1982 roku uroczyście oświadczam,że chcę aby moimi spadkobiercami byli : mój mąż- Daniel Rolen , siostra- Maya Cost , brat - William Cost, matka - Elizabeth Cost-Bane oraz córka - Kate Rolen.
Oświadczam,że jestem w pełni świadoma swoich czynów tym samym przyznając poszczególnym moim spadkobiercom....

- Panie Danielu. Pańska żona powierza panu swoją obrączkę ślubną oraz ten oto guzik....
Wszyscy pytającym wzrokiem spojrzeli na tatę...Jaki guzik. O co chodzi??
- Ah... Gdy pierwszy raz spotkałem Elisę na ulicy gdy wracała z zakupów odpadł jej guzik i schyliliśmy się w tym samym momencie po niego...No i tak się poznaliśmy ...
- Panno Mayo Cost i Williamie państwa  siostra przekazuje wam swoje pamiątki : zdjęcia , ubranka z dzieciństwa...- Powiedział adwokat przekazując im wypchaną kopertę .
- Pani Elizabeth pani córka przepisała na panią swoją biżuterię ... A dla Ciebie mała Kate...
Nadszedł ten moment.Nagle zalała mnie ogromną fala najróżniejszych uczuć . Poczynając od zaciekawienie kończąc na ogromnym stresie...
-Zgodnie z testamentem twoja mama przekazuje ci te stare nuty,swoje pióro oraz medalion,którego niestety nie da się otworzyć oraz ten oto list...
Byłam bardzo zdziwiona.Niepewnie podeszłam do adwokata po swój spadek.To bardzo dziwne a zarazem piękne że mama podarowała mi coś tak niepowtarzalnego... Oczywiście coś musiało zepsuć moją chwilę zadumy...
-Halo ? Tak.... Ale teraz nie mogę ... Echem. Rozumiem. Oczywiście...Do widzenia..    Kate słonko będziesz musiała wrócić autobusem.Masz tu pieniądze na bilet i klucze do domu. Wypadło mi coś w pracy i jestem pilnie potrzebny... Przepraszam kochanie...
- Nie no.. W porządku .
10 minut później czekałam ma autobus który miał się zjawić za piętnaście minut.Miałam ciągle wrażenie,że ktoś mnie obserwuję. Ale chyba tylko mi się wydawało...

KOCHANI PRZYBYWAM :* PRZEPRASZAM ŻE TAK DŁUGO ALE MAM MASĘ OBOWIĄZKÓW I BARDZO MAŁO CZASU...POSTARAM SIĘ SYSTEMATYCZNIE DODAWAĆ ROZDZIAŁY ;)

SmilE :*

sobota, 27 lutego 2016

Rozdział I

-Niech to... Już 5 raz w tym miesiącu - westchnęłam z dezaprobatą zbierając resztki swojego nowiuśkiego budzika.
-Kate,słonko! Chodź na śniadanie,zaraz wyjeżdżamy.
No tak... To dziś mamy jechać do prawnika. Zeskoczyłam szybko z łóżka i pobiegłam do łazienki. Umyłam zęby i rozczesałam swoje gęste,kasztanowe włosy. Prędko przemyłam twarz i ubrałam się w to :

Zeszłam na śniadanie. Szybko wsunęłam dwa tosty i w drodze do samochodu znowu pogrążyłam się w myślach... STOP! Może zacznę od początku. A więc...
Jestem Kate. Piętnastoletnia dziewczyna chodząca do 2 gimnazjum i kochająca muzykę... Samouk ze mnie. Pasją do wiolonczeli zaraziła mnie moja mama. Moich rodziców nie było stać na instrument z prawdziwego zdarzenia ,więc gram na starym rupieciu z domu kultury. Moja mama zmarła tydzień temu. NIE SILCIE SIĘ NA LITOŚĆ! Nie potrzebuję jej. Wbrew pozorom ,gdy umiera ktoś bliski nie od razu czuje się totalną rozpacz. Na początku jest tylko pustka. Pustka która zżera cię od środka nie pozostawia nic po sobie. Mama była dobrym człowiekiem. Mogłam zawszę na nią liczyć i wiedziałam,że mogę do niej przyjść o każdej porze,i z byle jakim problemem. Nie wiem czym sobie zasłużyłam,żeby stracić najukochańszą mi osobę. Nie zrozumcie mnie źle. Kocham mojego tatę i jestem mu bezgranicznie wdzięczna za to że jest przy mnie,i że mnie nie zostawił. Jednak wiem,że on nie będzie mi umiał odpowiedzieć na pytania,choćby nawet typu "Co mam zrobić gdy koleżanka się na mnie obraziła"... Dziś wypadają moje 15 urodziny i dzień,który prawdopodobnie zapamiętam do końca życia. Właśnie wsiadam do samochodu i jedziemy z tatą do prawnika odebrać spadek po mamie. Pewnie wydaje się wam to co najmniej dziwne,że w tak krótkim czasie po śmierci mamy można już odebrać spadek. Jednak mama nie miała dużo... Teraz obeszło się bez jeżdżenia po sądach. Wystarczy pojechać do prawnika,odczytać testament i podzielić spadek pomiędzy mnie,tatę,ciocię,wujka i babcię. To tak banalnie brzmi! Jednak czuję,że nie obejdzie się bez łez...



Witajcie :* Oto pojawia się rozdział I :) Dzięki za uwagę :P
#SmilE

niedziela, 17 stycznia 2016

Prolog

Kochana Kate!

Bardzo żałuję,że nie mogę powiedzieć Ci tego wprost...Że musisz czytać ten cholerny świstek papieru zamiast patrzeć mi w oczy. Nienawidzę siebie za to,że nigdy nie potrafiłam okazywać uczuć.Niestety,jest już za późno żeby to zmienić...Pewnie gdy to czytasz,mnie już nie ma przy tobie.Ale musisz zrozumieć,że takie jest nasze przeznaczenie. Nasze-nie tylko moje ale nasze.Będzie wiele osób,które będą stawać Ci na drodze do prawdy,ale wierzę,że uda Ci się ją odkryć.Mam nadzieję,że kiedyś mi wybaczysz,że zostawiłam Cię z tym sama.Ale pamiętaj...Patrz w nuty. Tam znajdziesz swoje prawdziwe "ja" i przeznaczenie. Wierzę,że sobie poradzisz...

Twoja Kochająca Mama.